Dziury w pamięci, trudności w porozumiewaniu się, zaburzenia nastroju
PPsychiatra paryski mówi o tych sprawach szczerze. "Niektórzy chorzy, jeszcze świadomi, proszą mnie dyskretnie o podanie czegoś, kiedy wyrażą takie życzenie. Moje zachowanie służy odwróceniu ich uwagi od tego. To, co pan mówi, jest związane z aktualnym nastawieniem, gdyż odczuwa pan strach. Nie wiadomo, co pan powie za rok. Zapamiętam ten pomysł i powrócimy do sprawy, kiedy pan zechce." Ponieważ istnieje przejściowe zniechęcenie, które możemy leczyć, pomagając choremu wyjść z izolacji, nie wyobrażamy sobie decyzji, które podejmuje on po nawiązaniu przyjaznej więzi.
A obok tego istnieje samobójstwo "filozoficzne", które nie jest reakcją na smutną diagnozę, ale osobistym i bardzo głębokim wyborem. Te osoby nie pytają o nic. Robiąpo prostu swoje. Dziwi nieraz siła, którą w sobie odnaleźli do zadania śmierci. I na koniec - pamiętajmy, żeby nie przerzucać na chorego własnego niepokoju i lęku, jaki budzi w nas wizja ich choroby. Dziury w pamięci, trudności w porozumiewaniu się, zaburzenia nastroju... W opisach choroba Alzheimera przebiega dokładnie według takiego samego schematu. Jednakże każdy z nas nieraz daremnie szukał słowa, które miał dosłownie na końcu języka, pytał o drogę w dzielnicy, którą doskonale znał, nazywał swoich bliskich imionami ptaków... Ale raz sformułowana (postawiona) diagnoza - lub tylko jej podejrzenie - skazuje daną osobę na żałosne i nieuniknione przeznaczenie. Ich gesty, ich nastroje są zawsze jednoznacznie interpretowane: proces otępienny. Nie bierze się pod uwagę stopnia zaawansowania choroby, zapomina się o możliwościach okresowej poprawy i reedukacji. Nie chce się myśleć, że życie, nawet dla chorego, jest zawsze życiem i że w głębi najgłębszego moralnego cierpienia istnieje potrzeba przyjemności.
|